U.K. Subs
Bardzo fajnie, że po dłuższej przerwie Krzysztof Lach znowu zaczął organizować koncerty Wunder Wave . Na 56– tą edycję zaprosił do Łodzi legendarną brytyjską grupę United Kingdom Subversives. Zespół ostatni raz grał w Łodzi w 1984 roku . Ta trasa koncertowa związana jest z promocją ich najnowszego kompilacyjnego albumu „Submission”. Dodatkową atrakcją był występ muzyków w składzie z 1976 roku, w którym rozpoczęli działalność. Nowy był tylko perkusista – Tommy Crunch. U.K. SUBS zawsze starali się, aby ich punk rockowy repertuar był dość urozmaicony. Chętnie sięgali do klasyki rock'n'rolla i bluesa. Ich lider wokalista – dziś już 56 letni Charlie Harper grał wcześniej na harmonijce ustnej w bluesowej grupie THE MARAUDERS. Koncert zaczął się o godzinie 19.00 w małym klubie „Forum Fabricum” na rogu ulic Kopernika i Wólczańskiej. Pojawiło się w sumie niecałe 300 osób (albo mniej). Przyznam, że kiedyś bywało więcej. Jako pierwsi wystąpili miejscowi BOOT STREET BOYS . Są to przedstawiciele antyfaszystowskiego odłamu ruchu skinheads. Niestety nie przypadły mi do gustu ich kawałki. Faktycznie, było trochę kłopotów z nagłośnieniem, ale muzyka oi! z założenia prosta i szybka, zabrzmiała w ich wykonaniu bardzo monotonnie. Widać fascynację nagraniami The Last Resort i Cocney Reject's, ale dlaczego to wyszło tak schematycznie? Sytuację popsuli sobie też wulgarną pyskówką wokalisty z publicznością. Bez aplauzu. Nie dojechała zapowiadana na plakatach, niedawno reaktywowana toruńska REJESTRACJA. W latach 80 – tych jedna z najbardziej zbuntowanych kapel, którą pamiętamy chociażby z nędznego filmu Karpińskiego „To tylko rock”. Zamiast nich zaprezentowało się gdańskie PO PROSTU. Kolejny reaktywowany zespół z lat 80 – tych . Ta załoga z Gdańska zawsze grała punk rocka na swój prześmiewczy sposób. Duża w tym zasługa tekstów wokalisty – Szczepana, które czasem w stylu pure nonsens parodiują naszą rzeczywistość i tzw. miejski folklor. Czasem trudno było zrozumieć teksty ... ech te głośniki! ale już same tytuły o czymś mówią: „Buty na wysokich obcasach”, „Dynksiara”, „Nowoczesne kobiety” czy „co pan ma nowego z Van Dammem”. Do tego oczywiście zadziorna, chociaż nie pozbawiona melodii muzyka w klimacie Ramones, Clash, Buzzcocks czy Stiff Little Fingers. Całkiem nieźle, nawet bisowali. Wreszcie wchodzą na scenę weterani z U.K. Subs. „Dziadek” Charlie powitał wszystkich i ruszyli z przeglądem najlepszych numerów mniej więcej z lat 1979 – 1997. Mimo nienajlepszych warunków ze sceny tryskała energia. Poza tym lubię, gdy nieszablonowe teksty śpiewane są z werwą („Police state”, „Emotional blackmail”, „Teenage”). W czasie wykonywania protest– songu w rytmie reggae pt. „Warhead”, wokalista zaatakował rosyjskie władze za wywołanie konfliktu zbrojnego w Czeczenii. Dwa razy zostali wywołani, ale dla mnie mogliby grać jeszcze drugą godzinę. To była solidna porcja muzyki, nie tylko dla miłośników punk rocka. Cały czas było czynne stoisko z kasetami, kompaktami i T-shirtami, które prowadziła sympatyczna Angielka w różowej peruce (Hello! Strobe). Kto chciał mógł napić się piwa lub soku przy małym barku Na koniec mam kilka refleksji. Urok takich niezależnych, alternatywnych koncertów polega na tym, że można na nich czuć się bezpiecznie. Ani jednego policjanta, raptem dwóch ochroniarzy i nie doszło do rozróby. Wypatrzyłem chyba tylko jednego pijanego osobnika, a jeśli chodzi o widok śmierdzących klejem i jabolami półgłówków, to jest on sporadyczny. Natomiast wielkie spędy w stylu owsiakowych Żarów czy Jarocina zaczęły już do tego przyzwyczajać. Niech ci, którzy przyjdą docenią wysiłek organizatora, aby chciało mu się robić kolejne imprezy.
Puls Studenta nr 19 - Muzyka:
??/02/00

Albin Gibbs - bass

Charile Harper - vocal
Nicky Garratt - gitara